WSTĘP

Mój pierwszy kontakt z elektroniką szkockiej firmy Linn to znakomity odtwarzacz Sondek CD-12. Przez parę ładnych lat top-of-the-line i wizytówka firmy. Miałem wtedy możliwość porównać go z Ancient Audio Lektor Grand. To było swoiste starcie tytanów. Oba odtwarzacze reprezentują światową klasę jakości dźwięku.


Nie tak dawno recenzowaliśmy podstawowe źródło z tej serii. Linn Mimik CD zaskoczył nas jakością i transparentnością przekazu.


Z ogromnym niedowierzaniem przyjąłem informację, że Linn zrezygnował z produkcji odtwarzaczy CD, a całą ofertę producenta wypełnią strumieniowce przeznaczone do odtwarzania plików.


Jakieś 10-12 lat temu była to prawdziwa rewolucja. Dopiero z czasem dotarło do mnie, że tak naprawdę niczego to nie zmienia, oprócz rezygnacji z zawodnych napędów i – niestety – z fizycznych nośników zapisu.


Nie wynikało to ze śmierci formatu CD, a z nowej polityki firmy. Z czasem okazało się, że „w tym szaleństwie jest metoda”.


Odtwarzacze Klimax DS i Majik DS, słuchane tylko przypadkowo w systemach znajomych, pozwoliły mi na wysnucie wniosku, że „Linn ucywilizował pliki”.


Z takim nastawieniem pojawiłem się na spotkaniu odsłuchowym, który organizowała Oaza Dźwięku wspólnie z firmą Linn Polska.


A jak do tego doszło?


Któregoś dnia pomyślałem, że fajnie byłoby abyśmy mogli napisać recenzję Linna z serii DS.

Napisałem najpierw na fb do użytkownika Linn Polska, a potem na prywatnego maila pana Krzysztofa Błażejczyka, który zajmuje się między innymi kontaktem z klientami i organizacją spotkań. Po krótkiej wymianie korespondencji umówiliśmy się na telefon, a potem ustaliliśmy termin i miejsce spotkania.


Panowie z Linn Polska okazali się być bardzo komunikatywni i otwarci.


Na spotkanie dotarli kilka godzin wcześniej, aby przygotować prezentację w niełatwym akustycznie pokoju, w salonie otwartym na aneks kuchenny i klatkę schodową. Wzięli od Gospodarza dokładne pomiary i uruchomili automatyczną optymalizację przestrzeni (szerzej o zasadzie działania SPACE OPTIMISATION w dalszej części recenzji).


W efekcie po raz pierwszy nic nie raziło uszu. Z kolumnami Majik 140 dźwięk był stonowany i muzykalny. Idealny na długie zimowe wieczory. Coś jak dobra lampa na 300B, tylko ze znacznie lepszą rozdzielczością.


Ale po wymianie kolumn na Neat Acoustics Iota Xplorer prezentacja nabrała jeszcze większego blasku.


Wtedy zdecydowaliśmy, że właśnie ten zestaw będziemy recenzować: Linn Majik DSM + Neat Acoustics Iota Xplorer


W tym miejscu muszę podziękować panom z firmy Linn Polska, naszemu Gospodarzowi oraz panu Waldemarowi Łuczkosiowi.


Przyniesiony przez niego gramofon firmy CEC, z wkładką Ortofona i po autorskich przeróbkach, był niewątpliwą ozdobą prezentacji. Znakomicie wpasował się w system. Doskonale brzmiał z przedwzmacniaczem gramofonowym w urządzeniu Linn Majik DSM.


Więcej informacji na temat spotkania i relację zdjęciową znajdziecie na naszym profilu facebookowym OAZA DŹWIĘKU – KLUB PASJONATÓW AUDIO.


ODSŁUCH

Nazajutrz, w niedzielę 30.06.2019 roku, panowie z Linn Polska, wraz z przywiezioną elektroniką, pojawili się w naszej sali odsłuchowej. Zamiast firmowego zestawienia z kolumnami Majik 140 podłączyliśmy wspomniane wyżej zestawy Neat Acoustics.


Linn Majik DSM to odtwarzacz strumieniowy, przedwzmacniacz i końcówka mocy w jednym. Zaprojektowany na wskroś nowocześnie jest idealnym uzupełnieniem każdego nowoczesnego wnętrza.


Na panelu przednim znajdziemy tylko pojedyncze przyciski i gniazda, między innymi przycisk tłumienia, regulatory wzmocnienia, gniazdo słuchawkowe, gniazdo uniwersalne (oznaczone jako AUX), wyłącznik i wybór źródła.


Podstawą nawigacji jest duży, bardzo czytelny wyświetlacz i pilot systemowy. Majikiem DSM można też sterować z tabletu, iPada oraz z telefonu komórkowego. Firma Linn Polska udostępnia na swojej stronie oprogramowanie do sterowania, oraz zarządzania biblioteką plików na wszystkie możliwe systemy stacjonarne (Windows, Linux, MacOS itp), oraz mobilne (Android, iPhone OS itd.).


Panel tylny jest za to kompletnie zabudowany. Od lewej strony patrząc mamy: uziemienie i gniazdo IEC na kabel sieciowy, dalej, dwa rzędy wyjść i wejść. W rzędzie pierwszym (u góry) cztery wejścia HDMI i jedno wyjście w standardzie 2.0, obsługujące formaty UHD,

trzy wejścia cyfrowe-koaksjalne (SPDiF) i jedno wyjście, oraz trzy wejścia cyfrowe-optyczne i jedno wyjście. W drugim rzędzie kolejno: gniazdo na kabel ETHERNET, gniazdo EXAKT LINK do bezstratnego przesyłu sygnału cyfrowego pomiędzy urządzeniami firmy Linn (kabel w systemie CAT-5 do synchronizacji kanałów audio), cztery wejścia liniowe (analogowe), wyjście z przedwzmacniacza (na końcówkę mocy) PRE OUT lub wejście na końcówkę mocy POWER IN oraz wyjście analogowe LINE OUT. Są też oczywiście akceptujące banany wyjścia głośnikowe.


Kolumny Neat Acoustics Iota Xplorer to dość oryginalnie wyglądające konstrukcje dla bardziej wymagających. Podzielone zostały na dwie sekcje: średnio-wysokotonową i basową – działającą na zasadzie subwoofera. Ilość basu można regulować odległością od ściany. Na górze znalazł się 17 cm głośnik średnio i niskotonowy P1-P3, a także tweeter Air Motion Transformer. W dolnej sekcji umieszczono dwa głośniki basowe P1-R2 w konfiguracji izobarycznej, opatentowanej w latach 70-tych przez Linn'a. Pierwszy z nich skierowany jest w stronę dolnego panelu, natomiast drugi umieszczono dokładnie nad nim.


Zanim rozpoczęliśmy testy przygotowałem pliki flac najważniejszych nagrań, których używamy do recenzji. Były to dokładne ripy znanych Wam płyt, wykonane za pomocą programu EXACT AUDIO COPY.


Odtwarzacz strumieniowy Linn Majik został podłączony do kolumn Neat Acoustics Iota Xplorer za pomocą naszego oazowego kabla van den Hull The Wind Hybrid mkII.


Urządzenia firmy Linn wyposażone są w tzw. Optymalizację Przestrzeni, to znaczy, że po podaniu odpowiednich pomiarów pokoju i charakterystyki głośników dokonują korekcji dźwięku pod kątem akustyki pomieszczenia. Korekcja ta dotyczy przede wszystkim basu, bo jakość najniższych częstotliwości ma zasadniczy wpływ na całokształt prezentacji.


Patent nosi nazwę SPACE OPTIMISATION.


Już pierwsze takty The Moody Blues spowodowały ciarki na plecach. Było co najmniej bardzo poprawnie. Głos wokalisty unosił się w przestrzeni, słychać było, że poddano go delikatnej obróbce, a trąbka była u góry – tak jak powinna. Dźwięk uciekał na boki i do tyłu.

Prawdziwą ucztą był fragment płyty Lizard zespołu King Crimson. Zwariowana kompozycja Roberta Frippa zdemaskowała słabości wielu systemów. Kapitalna mikro dynamika ! Nic się nie zlewało. Instrumenty grające na jednym poziomie głośności były bardzo wyraźnie słyszalne – wszystkie razem i każdy z osobna. Jon Anderson śpiewał na środku, a na samym końcu, gdzieś w oddali, asystował chór.


Nagranie Limbo z albumu Toy szwajcarskiego duetu Yello zagrało tak, jak się spodziewaliśmy. Miękko, z bardzo dobrą rozdzielczością. Zwłaszcza głos wokalisty został wyjątkowo dobrze oddany. Był tak bardzo namacalny, że prawie obecny między nami. Odtwarzacz Linna znakomicie trzymał tempo i rytm tego utworu.


Byliśmy pełni nadziei przed prezentacją fragmentu kultowej płyty zespołu Pink Floyd. Zaczęło się jak zwykle od zegarów. Szybko je liczyliśmy… Jeden, drugi, trzeci, piąty… Każdy inny. Żaden nie ranił uszu. Brzmiały tak, jakby stały obok. Potem znakomite zejście basu. Bębenki umieszczone ładnie w przestrzeni, głos wokalisty i ta gitara… Znakomicie. Choć nie było tak miękko, jak w przypadku wzmacniacza Circle Audio A-100.


Vangelis i jego Intergalactical Radio Station wcale nie snuł się leniwie po pokoju. Brzmiał bardzo realnie, wręcz dosadnie. Zejście basu było bardzo dobrze słyszalne, a słynny efekt po niespełna półtorej minuty absolutnie nie ranił uszu.


Touch and Go czyli poezja dźwięku. Rytm, tempo a jednocześnie urzekająca średnica z łagodnie brzmiącą trąbką i głos wokalistki tak namacalny, jakby stała obok nas. Bardzo udana prezentacja. Chyba jedna z najlepszych, jakich słuchaliśmy.


Perkusja (a właściwie automat) w nagraniu Aero Jeana Michela Jarre’a również miała swój rytm i timing. Wszystkie instrumenty były bardzo ładnie rozłożone w przestrzeni, co było słychać już na samym początku. Syntezator jako żywo przypominał fortepian. Ilość planktonu muzycznego, wszelkiej maści „przeszkadzajek” była bardzo duża, co świadczy o dokładności brzmienia odtwarzacza strumieniowego Linna. Uczta dla miłośników elektroniki.


Na płycie Dire Straits dała znać o sobie stopa perkusyjna, którą tak dobrze słyszeliśmy na kolumnach P&D Acoustic. Tutaj była jeszcze bardziej dokładna i namacalna. Głos wokalisty brzmiał bardzo przekonująco, ale to, co nas urzekło, to aura. Atmosfera tego utworu była niesamowita. Znaleźliśmy się nagle na środku rzeki obserwując przeprawiający się oddział najemników, z Markiem Knopflerem jako dowódcą.


I wreszcie na deser Chuck Mangione. Bardzo wciągający dźwięk, a jednocześnie muzykalny. Namacalny i dający dużo frajdy. Realizm poszczególnych instrumentów, a przede wszystkim gitary, saksofonu i bębnów – niesamowity.


PODSUMOWANIE

Nasz kolejny kontakt z elektroniką firmy Linn zaliczamy do bardzo udanych. Odtwarzacz strumieniowy Majik spełnił wszystkie pokładane w nim nadzieje. Dźwiękowo urządzenia szkockiej firmy sytuujemy bardzo wysoko w naszej oazowej hierarchii. Dodatkowym bonusem jest otwartość i podejście panów z firmy Linn Polska.


Majik DSM kosztuje tylko 13.900 PLN (do 26 sierpnia dostępny jest z 15% rabatem na stereostereo.pl). Za tą cenę mamy odtwarzacz strumieniowy, klasyczny przedwzmacniacz z bardzo dobrym pre gramofonowym i końcówkę mocy. Do tego pełną obsługę ze strony producenta i jego dealerów: adaptację akustyczną, pomoc w podłączeniu, konfiguracji i ustawieniu głośników. Serwisant nie wyjdzie z naszego domu póki nie będziemy zadowoleni. To absolutna rzadkość w dzisiejszych czasach !


Gdyby chcieć w tej cenie kupić pojedyncze elementy innych producentów na pewno nie udałoby się osiągnąć tak wysokiej jakości dźwięku.


„Linn ucywilizował pliki” - określenie, które padło dość przypadkowo zdefiniowało na dobre w naszych oczach filozofię dźwięku szkockiego producenta.

DSM-y Linna brzmią miękko, muzykalnie, a przy tym bardzo szczegółowo, z doskonałą średnicą i mikro dynamiką. Bardzo nietypowo jak na urządzenie typu all-in-one, którego podstawowym elementem jest odtwarzacz plików karmiony z domowego komputera lub sieci, za pośrednictwem serwisów Linn Records (możliwość zakupienia plików) czy strumieniowego Tidala.


Oczywiście Majik DSM obsługuje też tzw. gęste pliki w formacie PCM, ale do osiągnięcia wysokiej klasy brzmienia nie jest to niezbędne.


Warto wspomnieć o estetyce, jaką zaoferował Linn. Majik DSM znakomicie wpisuje się w każde nowoczesne wnętrze. Może stanowić doskonałe uzupełnienie dużego salonu, a schowany gdzieś w kącie nie zwróci naszej uwagi. Idealne aby przekonać każdą panią domu.


Sterowany dyskretnie z pilota ściągnie sobie zawartość naszego komputera i będzie konsekwentnie odtwarzał stworzone wcześniej playlisty.


Jakiś czas temu mówiło się, że dobre audio skończyło się w latach 80-tych. Swoim brzmieniem Linn Majik nawiązuje do złotej ery audio. Do czasów, kiedy królował najwyższej jakości analog. I to jest chyba jego największa zaleta. Choć miłośnicy analogu zatęsknią za fizycznym nośnikiem, czy to w postaci taśm, czy płyt.



Gdyby ktoś z Was był zainteresowany zakupem odtwarzacza strumieniowego Linna powinien skontaktować z salonem STEREO STEREO (stereostereo.pl) i powołać na naszą recenzję 😉


Parametry techniczne Linn Majik DSM znajdziecie tutaj: http://www.linnpolska.pl/majik-dsm.html


Dokładny opis techniczny Neat Acoustics Iota Xplorer na stronie producenta: https://neatacoustics.com/iota-xplorer/


Dystrybutorem w Polsce kolumn Neat Acoustics jest Linn Polska

COPYRIGHT BY OAZA DŹWIĘKU 2024

TRANSLATE