WSTĘP

Ktoś, kiedyś powiedział o krakowskiej firmie Ancient Audio - „legenda polskiego hi-endu”. Abstrahując od definicji samego pojęcia „hi-end”, Ancient Audio, to firma wielce zasłużona dla dobrego dźwięku. 


Od wielu lat wyroby pana Jaromira Waszczyszyna są synonimem dobrego smaku i wysokiej jakości.


Pamiętam dzień, kiedy po raz pierwszy odwiedziłem go w jego krakowskim mieszkaniu. Byłem pod tak ogromnym wrażeniem brzmienia moich własnych płyt, że chciałem wyprzedawać na pniu cały swój ówczesny zestaw audio 😉


Pan Jarek nic się nie zmienił przez te prawie 20 lat. Wciąż w fascynujący sposób opowiada o dźwięku i o muzyce. Poszerzył tylko znacznie obszar swoich sprzętowych zainteresowań. 


Kilka lat temu zaprosił mnie na prezentację soundbaru i głośników komputerowych. Był też firmowy procesor dźwięku. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem jak muzyka odrywa się od małych głośników komputerowych, które stoją na stole, obok komputera.


Niewiarygodne, ale prawdziwe. 


Dziś mam okazję recenzować malutkie kolumienki Ancient Audio Vintage Oslo, oparte na szerokopasmowym głośniku firmy STX. 


Zapraszam do lektury.



BUDOWA I WYGLĄD

Nazwa Vintage została nadana nie bez powodu. Oslo przypominają małe monitory, nie mają nic wspólnego z typowymi, plastikowymi głośnikami komputerowymi. 


Na panelu przednim, obok głosnika szerokopasmowego firmy STX, znajdziecie potencjometr głośności i kontrolkę pracy świecącą na czerwono. 


Z tyłu są gniazda pozwalające na połączenie za pomocą kabli RCA, kabla USB, oraz jack 3,5mm. Opcjonalnie dostępne jest łącze bluetooth. Oczywiście jest także wyłącznik prądowy.


A od spodu całkiem pokaźny bassreflex. 


Ancient Audio Vintage Oslo zbudowane są z dość grubej płyty MDF.


Zestaw dostępny jest w fornirze z naturalnego, polskiego dębu: w kolorze klasycznym, brązowym i czarnym. 


Sercem kolumn jest procesor dźwięku. Jego konstrukcja nawiązuje do słynnego Ancient Audio P3 (cena około 40.000 PLN). To on decyduje o dźwięku, jaki wydobywa się z głośników i daje możliwość trzystopniowej regulacji – w zależności od miejsca ustawienia kolumn: BIURKO 1, BIURKO 2 i POKÓJ. W praktyce te trzy opcje różnią się brzmieniem basu. Warto przetestować we własnym zakresie. Nam najbardziej odpowiadała opcja pierwsza. 



METODOLOGIA TESTU

Przede wszystkim musieliśmy się wczuć w rolę tzw. zwykłego śmiertelnika. Nie audiofila, a normalnego użytkownika komputera, który chce sobie posłuchać ulubionej muzyki. 


Przygotowaliśmy dwa komputery i dwie różne karty muzyczne. Budżetową Soundblaster Audigy SE, oraz dużo bardziej zaawansowaną i prawie 10x droższą EMU 0404. Zadbaliśmy również o odpowiednią konkurencję: podczas odsłuchu porównywaliśmy kolumny Ancient Audio z zestawem Bose Companion 5 (w komplecie z subwooferem), dostępnym w bardzo podobej cenie. 


Za pomocą odpowiednio skonfigurowanego programu Foobar2000 odtwarzaliśmy pliki wave, flac, ogg (320kbps) i mp3 (128kbps i 192kbps). Słuchaliśmy również muzyki z serwisu Youtube.com


Jako opcję, za pomocą dostarczonego przez producenta kabla jack 3,5mm, podpięliśmy telefon Huawei Mate 20 Lite z aplikacją Jet Audio Plus – w wersji z korekcją i bez korekcji. Telefon odtwarzał pliki flac i ogg. 



OCENA BRZMIENIA

Od samego początku ujęła nas pewna lekkość i muzykalność brzmienia. Nazwałbym to naturalnością. Do tego stopnia, że przypomniałem sobie zestaw stereo sprzed lat, do którego mam ogromny sentyment. Składał się on z komponentów Loewe Legro – czyli była to re-brandowana elektronika szkockiej firmy Linn. Nie był to może wzorzec jeśli chodzi o reprodukowaną ilość detali, ale pod względem muzykalności, barwy i przyjemności z odsłuchu – absolutna pierwsza liga.


Oczywiście to porównanie było nieco na wyrost, ale kolumny już od pierwszych taktów zrobiły na nas duże wrażenie. Nie reprodukowały spektakularnej ilości basu (bo nie mogły), ale grały piękną i lekko zaokrągloną średnicą. Nie były w stanie tego zmienić pliki mp3. Im mniejsza rozdzielczość, tym mniej detali (wybrzmień) – bez wpływu na charakter dźwięku. 


Zestaw Bose Companion 5 na początku bardzo nam się spodobał. Jednak na krótko.


Przesadne uderzenie basu, zbyt nachalna średnica i „sycząca” góra. W sam raz dla miłośników samochodowego „łojenia”. I to była najważniejsza różnica: Ancient Audio Vintage Oslo zagrały z zupełnie inną kulturą. Muzykalnie, miękko, zwiewnie, bez cienia sztuczności. Bose Companion 5 były natarczywe i po dłuższej chwili męczyły. Świetne do współczesnej muzyki klubowej, gdzie liczy się bit, a melodia ma mniejsze znaczenie. W tym kontekście Ancient Audio Vintage Oslo można nazwać kolumnami dla melomanów. Z wyważonym, nienatarczywym brzmieniem. 


Kiedyś napisałem, że Linn „ucywilizował pliki” - nadał im „ludzki wymiar”. Można było zatracić się w słuchaniu ulubionych dźwięków. Kolumny Ancient Audio powodują, że - bez zbędnych inwestycji - nasz komputer zaczyna grać dźwiękiem przyswajalnym nawet dla tak wymagających słuchaczy jak audiofile i melomani. 


Największa w tym zasługa ich zestrojenia, a przede wszystkim owego słynnego już procesora dźwięku.


Ale czy wszystko robi za nas procesor? Nie. 


Wspominałem wcześniej o możliwości trójstopniowej regulacji. Możemy poruszać się pomiędzy dwoma opcjami kolumn położonych na biurku i postawionych w pokoju. Tyle, że dźwiękowo zmienia się niewiele - tylko charakter basu. 


I bardzo dobrze, bo elektronika robi to za nas na tyle dobrze, że – moim zdaniem – nawet tego typu regulacja jest zbędna. 


Jaromir Waszczyszyn z pewnością czerpał ze swojego ogromnego doświadczenia w projektowaniu urządzeń audio. Fajnie, że podzielił się nim z tzw. zwykłym śmiertelnikiem - wszak pełnowymiarowe zestawy Ancient Audio kosztują niemało i należą do segmentu hi-end.  



PODSUMOWANIE

To, co nam się najbardziej podobało w zestawie Ancient Audio Vintage Oslo, to jego uniwersalność. 


Kolumny mogą stać w zasadzie gdziekolwiek – nawet na biurku – i potrafią zaskoczyć swoim brzmieniem. 


Inną dominującą cechą jest ich muzykalność i lekkie zaokrąglenie brzmienia. Plik mp3 192kbps będzie się różnił od wave'a tylko ilością detali, przestrzenią i wybrzmieniami. Nie będzie suchego, sterylnego i wypranego z emocji brzmienia. Dlatego spokojnie można w tej jakości posłuchać na nich na przykład muzyki popularnej. 


Możemy Wam z pełną odpowiedzialnością rekomendować do odsłuchu zestaw głośników komputerowych Ancient Audio Vintage Oslo. Nawet audiofile i melomani nie będą zawiedzeni. Bardzo fajne brzmienie za niewygórowaną kwotę. I to jeszcze od firmy, która jest polską ikoną hi-endu.




VINTAGE OSLO - NAJWAŻNIEJSZE PARAMETRY:


Średnica głośnika szerokopasmowego: 10 cm

Wbudowany wzmacniacz w klasie D o mocy 2x20 watt

Duży bassreflex od spodu kolumny

Dedykowany cyfrowy procesor dżwięku do konroli brzmienia

Trzy programy tematyczne dające różne opcje odsłuchu

Wejścia RCA i mini-jack ( 3,5 mm ) oraz odbiornik bluetooth (opcjonalnie)

Wymiary : 130 x 240 x 180 mm

Dostępne kolory forniru z naturalnego, polskiego dębu: kolor klasyczny, brązowy i czarny

COPYRIGHT BY OAZA DŹWIĘKU 2024

DODATKOWE ZDJĘCIA: ANCIENT AUDIO


TRANSLATE